Podsumowanie…

Święta już za Nami. Prezenty rozdane, potrawy wigilijne przetrawione, po naszych słodkościach zostały tylko wspomnienia i kilka fotek …

Nie liczą się pochłonięte kalorie, czy dodatkowe kilogramy. Liczą się fajne chwile, które spędziliśmy z rodzinką. Było głośno, kolorowo i mega wesoło – jak                     w brazylijskiej telenoweli. Nawet Mikołaj w masce z piekła rodem nie zepsuł dobrych humorów, nawet najmłodszym. Miło było…

Tymczasem mamita intensywnie rozmyśla w jakiej kreacji ma się pojawić na balu. Tak, tak idziemy na zabawę sylwestrową i dla odmiany nie na białą salę.

Chęci na tańce, hulańce jeszcze u mnie nie ma, ale kto wie… może okaże się, że będę lwem parkietu… Aj kogo ja oszukuje… mając dwie lewe nogi, nawet długie i zgrabne ;) fokstrota nie zatańczę.

Chcemy, czy nie rok dobiega końca. Jaki był? Myślę, że pomyślny. Mieliśmy udane wakacje, kilka fajnych imprez rodzinnych, mój synuś wyrósł jak na drożdżach           i zaskakuje Nas z dnia na dzień swoją błyskotliwością. Jeśli nowy rok będzie taki jak mijający, nie mam co narzekać.

Jak większość ludzkości mam kilka noworocznych postanowień, ale czy uda mi się je zrealizować… zobaczymy. W moim przypadku konsekwencja zwykle mija po tygodniu… ale nadziejo trwaj!

Tak, czy inaczej żegnając stary rok życzę Wam samych sukcesów w tym nadchodzącym. Kwitnącej wiosny, ciepłego lata, złocistej jesieni i białej zimy. Jednym słowem ładu i składu.

happynewyear

Do siego….

Wesołych Świąt

Czas świątecznych porządków oficjalnie uważam za zakończony uff… efektem tego karkołomnego przedsięwzięcia jest kilka złamanych paznokci, wylanie siódmych potów, wzmocnienie mięśni ramion i nóg, maksymalne obciążenie mięśni pleców…

ale w domku za to pachniutko, czyściutko… ach delektuję się ta chwilą leżąc bezwładnie na kanapie, gdyż widok, którego nie powstydziłaby się Małgorzata R. ze swoja białą rękawiczką nie potrwa wiecznie, ba rano jak tylko mój mały szkodnik wstanie z łóżka mieszkanie nie będzie już takie jak w tej chwili, ale co tam kochani jutro WIGILIA!!!!

Zatem wszystkim, którym po drodze było na mój  blog życzę wesołych, maksymalnie kolorowych i pachnących Świąt!!!!

 

1530506_10200937571711827_1148788374_n

Ja pierniczę… rośnie Mi nowy Jamie :)

… żeby tradycji stało się zadość u Państwa W. odbył się coroczny wypiek pierników…

tym razem jednak pierniki są wyjątkowo pyyyyszne… mój mały Giuseppe (jak mówi wuja Piotrek) spisał się na medal podczas swojego debiutu cukierniczego.

Mieszał, ugniatał, dodawał mąki, znowu ugniatał, znowu mąka, wałkował – mąka i w końcu wykrawał swoimi małymi, zdolnymi łapkami piernikowe wzorki oczywiście nie zapominając o podsypywaniu mąką.

Później bacznie obserwował pracę piekarnika, a gdy było już po wypieku nie zwracając uwagi na temperaturę słodkości schrupał kilka sztuk z wielkim okrzykiem „Doble”

j1

 Lukrowanie, ozdabianie to już niestety nocna zabawa mamusi

j2

 A to jeszcze nie koniec naszych wspólnych świąteczno-kulinarnych wybryków.

Mamy w planach jeszcze kilka słodkości domowej roboty i mam nadzieję,

że czas Nam na to pozwoli, bo leci przerażająco szybko, a my jeszcze daleko

w tyle jesteśmy z porządkami i prezentami…

zatem do pracy Rodacy

Ready … Steady … Go

update 29.06.2015

… jest sobie dziewczyna … baa kobieeta – mamuśka … sympatyczna, lekko zakręcona, pełna energii i pomysłów, o przeciętnej urodzie, podobna zupełnie do nikogo …

klasyczna Housewife (ale nie Desperate i zdecydowanie bez interwencji chirurga)   z wieloma pasjami.

Ma fioła na punkcie dwóch… od 2015 trzech przystojniaków … ślubnego Mariusza i rodzonego Rubena.

Lubi lato nad morzem i zimę w górach, lubi podróże nawet te palcem po mapie … lubi szatkować, gotować i jeść … lubi wycinać, rysować, kombinować …lubi ubierać i przebierać siebie, synów, męża … lubi ładne, funkcjonalne rzeczy i bibeloty … lubi pozować i fotografować … ogólnie wszechstronnie zdolna z niej bestia …

mało skromna?

trudno … mam na imię Paulina i witam na moim blogu :)