Jingle bells…

Wielkimi krokami zbliża się jeden z najpiękniejszych okresów w roku…

Dzięki wystawom sklepowym nikomu już nie umknie ten fakt.

Niektórzy uważają, że to zdecydowanie za wcześnie, że listopad to czas wyciszenia, nostalgii… ja uważam, że nie ma w tym nic złego.

Lubię wprowadzać się stopniowo w klimat świąt, a jako poukładany osobnik lubię przygotować się na każde wydarzenie dużo wcześniej, również na święta… nie lubię robić prezentów na ostatnią chwilę (chociaż ostatnio z racji braku czasu tak się działo). W tym roku wygląda na to, że na brak czasu nie będę musiała narzekać, więc spokojnie mogę zacząć przygotowania już teraz…

 

czekoladaaa

A mam co robić… moja lista prezentów jest dość spora… mam mnóstwo ważnych osób do obdarowania… ale i ograniczony budżet, w związku z tym muszę wykazać się mega kreatywnością, żeby dla każdego coś upolować lub stworzyć.

Nie jestem zwolenniczką pytania o wymarzony prezent. Od tego jest leniwy Mikołaj (czytaj mało kreatywny członek rodziny), który z niecierpliwością czeka na odpowiedź, aby nie tracąc czasu na poszukiwania odpowiedniego prezentu szybko dokonać wskazanego zakupu i wrzucić ukradkiem pod choinkę… odhaczając osobnika z listy i odetchnąć z ulgą „uff jednego mniej”.

Co to za przyjemność odpakowywać starannie przyozdobiony pakunek wiedząc co jest w środku?… Zero magii… równie dobrze można wręczyć taki prezent                   w reklamówce jaką się do niego dostało.

Zadając takie pytanie możesz też się spodziewać, że odpowiedź jaką usłyszysz zwali Cie z nóg. Bo nie przewidziałeś, że przekroczy to twój wyznaczony budżet. Jeśli zamierzasz zapytać kogoś o wymarzony prezent ustalcie wcześniej kwotę w jakiej powinien się mieścić… oszczędzicie sobie tym samym zażenowania, gdy usłyszycie odpowiedź.

Ja nie pytam… ja słucham… bacznie koduję cały rok i staram się w odpowiednim momencie idealnie wstrzelić.

Sprawdziło się to niejednokrotnie. Mina obdarowanej osoby jest w takim momencie bezcenna.

Sama też nie lubię informować o tym, co bym chciała… z tych samych powodów co wyżej. Lubię tę dozę niepewności przy odpakowywaniu, nawet jak w środku są tak popularne wśród świątecznych prezentów skarpetki. Cieszy mnie każda najmniejsza niespodzianka jaka kryję się pod świątecznym opakowaniem… 

Niby podczas świąt to nie prezenty są najważniejsze…. najważniejszy jest czas spędzony wspólnie z rodziną i absolutnie się z tym zgadzam… dla mnie to właśnie możliwość spędzenia czasu z całą rodziną jest elementem obowiązkowym podczas świąt… ale ten dreszczyk emocji podczas wręczania i rozpakowywania prezentów, wśród wszechobecnego zapachu choinki i potraw wigilijnych… mmmmm magia…. nazwijmy to punktem kulminacyjnym wspólnego biesiadowania.

A jak tam kochani u Was? Dopadła już Was świąteczna gorączka?

Ja już obmyślam plan jak będzie wyglądała w tym roku nasza choinka.

33…

Nadeszła wiekopomna chwila, matce 33  wiosna (a właściwie jesień) wybiła… ale to kompletnie niczego nie zmienia… nadal piękna i młoda zamierzam bawić się w blogowanie i karmić Was porządną dawką różności.

Nie jestem mega aktywną blogerką, nie mam ambicji dobić statystykami do Kasi Tusk, piszę sobie ot tak, dla zabawy… a jeśli raz na jakiś czas, ktoś skorzysta z moich przepisów, czy specyficznych porad lub zwyczajnie z nudów przeczyta od dechy do dechy mojego posta i po lekturze uśmiechnie się do ekranu… to jest mi niezwykle miło.

Mi samej zdarza się korzystając z odrobiny wolnego czasu czytać wpisy innych blogerów. Lubię podpatrywać zmiany wnętrzarskie jakich dokonali, lizać monitor obserwując zdjęcia ich  kulinarnych wyczynów, lubię poczytać z odrobiną zazdrości o wojażach jakie przeżyli… pośmiać się, a nawet popłakać poznając ich życie.

Na kilku blogach widziałam „zabawę” w wyzwania. I nie były to wyzwania w stylu Ice Bucket Challenge.

Blogerzy nominowali innych blogerów do wypisania 3, czy 7 rzeczy, których o nich nikt nie wie.

Pomyślałam sobie… to nie głupie… skoro nie można kogoś poznać osobiście, można się o tej osobie dowiedzieć czegoś więcej i czytać jego wpisy z większym zrozumieniem.

Jako, że nie mam „blogowych koleżanek”, które nominowałyby mnie do takiego wyzwania. Postanowiłam sama od siebie podzielić się z wami takimi informacjami  z mojego życia, o których prawdopodobnie nie mieliście zielonego pojęcia.

Być może uda Wam się bardziej zrozumieć moją skomplikowaną jednostkę. A żeby było weselej, z okazji moich urodzin będą to aż 33 newsy …. aaaaa oszalałam… lecimy:

1. Boję się pająków…

… no zwyczajnie ich nie znoszę… powinny skończyć pod moim butem, ale boję się nawet zbliżyć do nich na taką odległość… brrr

2. Nie lubię się spóźniać…

… uważam, że to w złym guście, jeśli mi się to zdarzy (a raczej nie zdarza) to z przyczyn ode mnie nie zależnych. Dla jasności nie lubię też spóźnialskich!

3. Nie potrafię robić makijażu…

… używam jedynie maskary i różu… „wyszpachlować” się nie potrafię, wszelkie próby wykonania make-upu upodobniały mnie do Marlina Mansona

4. Nie lubię rozmawiać przez telefon…

… wole relację face to face… a cisza po drugiej stronie słuchawki doprowadza mnie do szału!

5. Nie lubię połączenia mięso-owoce…

… nigdy was nie uraczę schabem ze śliwką, morelą, czy kotletem z ananasem… to duet dla mnie nie do strawienia

6. Nie znoszę noszenia rajstop…

… czasami kobieta musi wcisnąć na siebie to ustrojstwo… ani to ładne, ani wygodne i ta „błona” między nogami… wrrr

7. Nie lubię spontanicznych wypadów…

… jako, że jestem stosunkowo poukładanym osobnikiem – jestem zwolenniczką robienia list itp., żaden spontan u mnie nie przejdzie… muszę się psychicznie przygotować na każde wydarzenie

8. Nie lubię się opalać…

… leżenie plackiem w pełnym słońcu nie jest dla mnie żadną atrakcją, ani formą relaksu… wolę aktywnie spędzać czas na świeżym powietrzu

9. Ciężko przyswajam wskazówki…

… słaby ze mnie uczeń… nowości muszę liznąć sama ucząc się na własnych błędach

10. Nienawidzę chrapania…

… uuuuu nienawidzę! Naprawdę budzą się we mnie mordercze instynkty… nieważne, czy chrapie człowiek, czy pies!

11. Mam problem z mnożeniem przez 8…

… a przez 9 liczę na palcach :)

12. Jestem fanką horrorów…

… a właściwie thillerów… takich z wątkiem psychologicznym… biegająca z nożem laleczka już nie podnosi adrenaliny

13. Jestem hipochondryczką…

… przeraża mnie myśl o jakiejkolwiek chorobie, dlatego robię przegląd techniczny co pół roku

14. Wolę dawać, niż brać…

… to raczej prawidłowy odruch… ale wokół nadal jest więcej osobników zachłannych.. niestety

15. Mam 4 tatuaże…

… i nie zamierzam na tym skończyć

16. Uwielbiam zakupy…

z mężem… dla jasności on też to lubi! no związek idealny!

17. Ciężko jest mnie wyprowadzić z równowagi…

… jestem oazą spokoju, pierdolonym kwiatem lotosu na tafli jeziora… medal dla tego, kto sprawi, że będzie mną rzucać jak po opętaniu przez szatana… ale może lepiej nie próbować!

18. Jestem szczera… czasem do bólu…

… albo się mnie kocha, albo nienawidzi… zazwyczaj mam dużo do powiedzenia, z reguły mam rację, powiem to co myślę, czy Ci się to podoba, czy nie… i nigdy nie żałuję!

19. Nie mam drugiego imienia…

… ale mam trzecie, to z bierzmowania Anna (chyba)

20. Mam prawo jazdy, ale nie jestem kierowcą…

… jakieś 10 lat temu miałam egzamin i wtedy właśnie ostatni raz siedziałam za kierownicą… a ponieważ na szofera mnie jeszcze nie stać środki komunikacji miejskiej nie są mi obce

21. Jestem dobrym pilotem…

… ze mną zawsze trafisz do celu mimo, że (jak ponoć większość kobiet) mam objawy skrzyżowanej lateralizacji i w prawo to w lewo i odwrotnie

22. Codziennie mówię pacierz…

… mam za co dziękować i robię to każdego dnia

23. Rodziłam przez cesarskie cięcie…

… i wbrew temu co mówią „mądrzejsi” nie czuję się gorsza, a mój kontakt z dzieckiem jest doskonały

24. Śpię na lewym boku…

… chociaż zasnę w każdej pozycji, embrionalna-lewoboczna jest moją ulubioną

25. Grałam kiedyś w Medal of Honor w sieci…

… miałam zdecydowanie za dużo wolnego czasu

26. Nie lubię toalet bez zamknięć…

… nie uśmiecha mi się świecić piczą po zamaszystym otwarciu drzwi toaletowych przez mniej wychowanych

27. U dentysty muszę mieć znieczulenie…

… to trauma z dzieciństwa… albo znieczulenie, albo dostajesz kopa Panie Doktorze… to był odruch bezwarunkowy na skutek bólu jaki mi jeden taki sadysta zafundował za młodu

28. Moimi idolami byli niegrzeczni chłopcy z Bloodhound Gang…

… nie miałam plakatów Dylana z BH 90210, czy Backstreet Boys, jak psychofanka zbierałam o swoich idolach wszystko co wpadło mi w ręce

29. Jestem lojalnym i sumiennym pracownikiem…

… a, że aktualnie szukam pracy czekam na ciekawe propozycje!

30. Lubię porządek…

… nie od zawsze… „kto z kim przystaje takim się staje” od męża nabyłam ten „dar” porządkowania… właściwie nie nabyłam, a całkowicie wchłonęłam, nieświadomie pozbywając go tej umiejętności

31. Jestem spostrzegawcza…

… koduję to co dla innych pozornie jest nieważne… to sprawia, że szybko poznaję się na ludziach i nigdy się nie mylę w ocenie…

32. Lubię czerninę…

… tak, lubię zupę z kaczej krwi, tzw. czarną polewkę… ma ona niewielu zwolenników… mimo, że sama nigdy nie robiłam… robi ją moja mama, tak jak wcześniej babcia… POLECAM!

33. Jestem super…

… mamą i żoną… ktoś śmie wątpić?! :)

Coś was zdziwiło?

Taka jestem… i co gorsza nie zamierzam się zmieniać, jedyne co możecie zrobić to lajkować lub komentować moją zajebistość… to łechce moje ego :)

 

torcik33

 

PS. 

Na profilu FB kilka fotek z moich halloweenowych urodzin

Przy okazji: Dziękuję wszystkim za życzenia!!!