Jakby ktoś jeszcze nie zauważył… ewentualnie nie wytrzeźwiał… przypominam mamy 2015 rok!
Nowy rok!
Pewnie wielu z Was wkroczyło w niego z mnóstwem postanowień… niczym wróżbita Maciej podejrzewam, że niektóre z nich już poszły w zapomnienie…
Ja w tym roku postanowiłam nie mieć postanowień…
Nie dlatego, że i tak zwykle wytrwałam w nich maksymalnie do końca stycznia…
Nie, tak zwyczajnie… nie narzucam sobie niczego tylko dlatego, że właśnie rozpoczął się nowy rok… mam swoje marzenia i pasje, a to lepsze od jakichkolwiek postanowień…
Końcówka roku 2014 nie należała do najlepszych… już zbierałam myśli nad podsumowaniem roku, wzdychając nad jego zajebistością i ZONK… dużo się pozmieniało i ostateczne podsumowanie już nie wyglądało tak kolorowo jak w moich myślach…
ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem i dlatego wchodzę w Nowy Rok pełna optymizmu… bez konkretnych postanowień, ale pełna nadziei na lepsze jutro…
Co może przynieś 2015? Mimo chęci nie da się tego do końca przewiedzieć…
Jedno wiem, prawie na pewno… dla Nas będzie to owocny rok…
czeka Nas kilka ważnych wyzwań, którym zamierzamy sprostać
z uśmiechem na twarzach… innej opcji nie widzę!!!
A Wy jak wkroczyliście w Nowy Rok?
Tym, którzy zapisali całą listę noworocznych postanowień życzę wytrwałości w osiągnięciu celów… tym, którzy podobnie jak ja nie mają żadnych życzę cudownych już 356 dni 2015 roku…
A sobie i każdemu z Was życzę, aby wypijając szampana na przełomie 2015/2016 móc krzyknąć, że to był ZAJEBISTY ROK!
