Dzień dobry cześć i czołem….

Witam wszystkich razem i każdego z osobna…

Jestem i mam się całkiem dobrze…

Miałam sporo do nadrobienia, dlatego zaniedbałam bloga do granic możliwości.

Zdążyliśmy przywitać wiosnę i kolejne święta już za moment.

Właśnie rozpoczął się Wielki Tydzień, a ja w proszku z przygotowaniami.

Nie lubię działań na ostatnią chwilę, ale niestety ostatnio wszystko u mnie tak wygląda.

Ale mam plan… od dzisiaj biorę się za porządki, a od piątku wkraczam do mam nadzieję już odgruzowanej kuchni…

Żeby się zmotywować do działania wrzucam kilka fotek z ubiegłego roku, kiedy w domku było już czyściutko i pachniało świętami…

 

4

5

15

16

14

 

Na dekorowanie jeszcze przyjdzie czas…

Rzeżucha zasiana, zajączki zaproszone…

 

8

10

 

A propo zająca…. Planujecie odwiedziny tego kolesia?

Jeśli tak jak to u Was wygląda?

W moim rodzinnym domu szanowny włochacz pojawiał się w Wielki Czwartek i kitrał gdzieś w mieszkaniu koszyk pełen słodkości i prezentów… moim zadaniem było odszukanie niespodzianek i pochłonięcie zawartości jeszcze przed święconką… ach jakie to były piękne czasy…

Teraz staram się, żeby Ruben miał równie cudowne wspomnienia z tego okresu i starannie przygotowuję go na świąteczne tradycje i oczywiście odwiedziny Zająca.

Reguła jest taka jak w przypadku Mikołaja:

„będziesz grzeczny – przyjdzie!”

Generalnie jest… nawet jakby nie był to i tak na odwiedziny koleżków mógłby liczyć… co to za metody wychowawcze, jej ależ ja jestem niekonsekwentna – skarcę się w „Boże Rany” – znacie tą wielkopiątkową tradycję?

Tak, czy inaczej zając do Rubena przychodzi w Wielki Czwartek.

Zwykle robi to pod jego nieobecność zostawiając souveniry w różnych miejscach, które musi młodzian odkryć na podstawie zadań jakie kicaj zostawia. W ubiegłym roku zając zostawiał mniej więcej takie info…

 

12

 

W tym roku kolorowi kolesie już się szykują do akcji… właśnie obmyślają zadania…

 

11

 

W sobotę święconka – wiadomo pełen koszyk, zapach jajek w Kościele…

I w niedziele Alleluja… kiełby, jajka, szynki… wyżera!!!…

 

13

 

W poniedziałek… Śmingus Dyngus…

Tego dnia od zawsze staram się mieć oczy dookoła głowy… nigdy nie wiadomo co to komu strzeli… żywię nadzieję, że kobietę z brzuszyskiem oszczędzą.

Kiedyś nie oszczędzało się nikogo… pamiętacie te czasy? Nie było łatwo.

W obawie przed podtopieniem poniedziałek wielkanocny spędzałam do późnych godzin popołudniowych w domu, rzucając z 4 piętra worki wypełnione wodą… aj musiało boleć… na szczęście nie mnie…

Tegoroczny poniedziałek wielkanocny to dodatkowo kolejne święto mojego synusia. Imieniny obchodzi młodzian, więc opcji innej niż rodzinny spend nie przewiduję… Będzie miło 🙂 

A jak u Was wyglądają przygotowania do Świąt?

Gotowi na wielkie Alleluja?

 

9