Dziś podobnie jak inne super matki obchodzę swoje święto…
i podobnie jak większość matek publicznie podzielę się tym, jak to u mnie wyglądało…
Siedzę sobie i tak myślę (tak! czasami mi się zdarza!), że jest okazja… jest temat… jest chwila… jest chęć… to skrobnę coś, przy okazji rozruszam swoje rozleniwione palce…
Ostatnio w mojej głowie do ogarnięcia jest tyle tematów, że nie potrafię zebrać myśli na tyle, żeby napisać coś sensownego… a wręcz, żeby napisać cokolwiek… więc jak jest okazja nie mogę jej zmarnować…
Świętowanie rozpoczęliśmy już wczoraj, kiedy to na przedszkolnym pikniku tuż przed pożarciem kiełby z ogniska niesforna grupa 3-4 latków zwanych biedronkami odśpiewała pieśń pochwalno-dziękczynną na cześć rodzicielek… i przy okazji ojców.
Na tym samym, pełnym atrakcji pikniku, wśród pięknych okoliczności przyrody weszłam w posiadanie nowej biżuterii z serii little hand made… biżuterii wyjątkowej, wykonanej z jubilerską precyzją, kolorystycznie pasującej do aktualnie panujących trendów… moje marzenie – makaronowe, czerwone korale – efektywniejsze, niż opływające karatami błyskotki – duma mnie rozpierała, łza orzeźwiła moje lico… moje dziecko ma zdolności manualne!… moje dziecko coś zaczęło i prawdopodobnie skończyło! samo!… brawo synku!
Dziś świętowania ciąg dalszy… od rana seria czułości przeplatana złośliwościami ze strony pierworodnego i nieustanna dawka bolesnych kopniaków od członka rodziny, którego osobiście poznam już niebawem.
I uwierzcie mi jak piszę, że bolesne, to takie właśnie są!. W niczym nie przypominają przyjemności o których wiele matek z czułością wspomina. Dziwnie młodzian okazuje uczucia, ale najwyraźniej na tą chwilę inaczej nie potrafi. Wybaczam… nauczę Cię kochany okazywania uczuć po rozpakowaniu.
Jeszcze przyjdzie taki czas, że moi synowie zaczną nosić mnie na rękach… będę dostawała naręcza kwiatów… piękną biżuterię… vouchery na zabiegi Spa… kilogramy ulubionych słodyczy… w końcu będąc w posiadaniu 3 osobników męskich pod dachem powinnam się czuć wyjątkowa…
Prawda jest taka, że czuję się wyjątkowa i bez tych wszystkich materialnych przyjemności. Najwięcej szczęścia daje mi sam fakt posiadania jeszcze dwóch, wkrótce trzech najwspanialszych facetów. Niczego mi więcej nie potrzeba. Każdą chwilę z nimi staram się celebrować najlepiej jak potrafię.
Bo KOCHAM





