Podjarana faktem wprowadzenia w stan używalności ciuchów sprzed ciąży postanowiłam napisać o tym wydarzeniu…
Muszę się przyznać, że nie spodziewałam się szybkiego wbicia w spodnie sprzed ciąży… schowałam je wysoko w szafie z nadzieją powrotu do nich najwcześniej na wiosnę…
a tu proszę, taka niespodzianka… nie tylko się w nie wbiłam, ale do większości z nich potrzebuję paska bo lecą z tyłka…
Przeszło mi przez myśl, że mogły się rozciągnąć np. przez te upały…
hmm w końcu leżały kilka miechów, zbierały kurz i żyły swoim szafowym życiem… ale to chyba tak nie działa… po poprzedniej ciąży jakoś się nie rozciągnęły, a leżały 2 lata france jedne… i niestety poszły w wieczne zapomnienie…
No… także tego… zeszło z bioder i to chyba znacznie… a jak się to mogło stać?
Siedziałam i myślałam… i doszłam do wniosku, że nie jest to zasługa karmienia cycem… wiem, wiem na każdym kroku próbują nam wmówić, że przez karmienie się szybko zrzuca nadprogramowe kilogramy, szybciej dochodzi do siebie etc… BULLSHIT!
Pierworodnego też karmiłam i jakoś moja sylwetka nie uległa poprawie. Mam koleżanki, które karmiły ponad rok, a nadal walczą z wagą… także to na pewno nie fakt, że jesteśmy mleczarnią otwarta przez 24h…
Wg yummymummy przepis na powrót do sylwetki sprzed ciąży może być tylko taki:
– jeden pełen energii lub ewentualnie posiadający owsiki 4 latek
– ok. 5,5 kg niemowlak domagający się zmiany miejsca spoczynku średnio co 5 min.
– jedno mieszkanie w bloku na min. 3 piętrze – bez windy!
I teraz tak:
min. 3 razy dziennie wnosimy (na to nieszczęsne 3 piętro) nosidełko z regularnie przybierającym na wadze niemowlakiem + torbę z zakupami, która sukcesywnie wydłuża rękę, fundując nam jednocześnie asymetrię ciała.
Dla wzmocnienia efektów zaleca się kilkanaście razy na dobę stosując przysiady zbierać walające się po całym domu rozczłonkowane ludziki LEGO.
Dodatkowo spadkowi wagi sprzyjają długie spacery w towarzystwie dwójki dzieci własnych. Teoretycznie spacery te powinny wyciszać matkę… w praktyce różnie to bywa, ale najważniejsze, że przyczyniają się do pożądanego efektu…
I włala…
Odkryłam też, że kluczowym składnikiem jest wspomniany 4 latek… nie wiedziałam o tym zmagając się z nadprogramowymi kilogramami po pierwszej ciąży, dlatego efekt był jaki był… a właściwie go nie było.
Teraz jestem mega szczęśliwa… nie tylko dlatego, że weszłam w te spodnie i mój budżet na jesień nie ucierpi, ale przede wszystkim dlatego, że posiadam dwa najważniejsze „składniki”, które sprawiają, że moje życie jest tak zajebiste!
