Poczuj magię tych Świąt…

Idą święta, idą święta… doczekać się nie możemy…

Żeby umilić sobie ten czas zmajstrowałam kalendarz adwentowy…

 

kal1

 

Do tej pory taki kalendarz kojarzył mi się głównie z kolorowym kartonikiem z okienkami, w których mieściły się mini czekoladki.

Mimo, że naszym zadaniem było otwieranie codziennie jednego okienka, aż do dnia Wigilii, wszystkie 24 czekoladki w nim skitrane znikały już pierwszego dnia. U was też tak bywa, czy tylko ja taka zachłanna jestem?

Taki kalendarz miałam rok rocznie jako dziecko i taki miewał do tej pory mój pierworodny. W tym roku powiedziałam sobie, że po mało owocnym we własne twory okresie nastał czas, żeby coś wykombinować własnoręcznie.

 

kal3

 

Miało być bardziej i lepiej, ale szkodnik nr dwa skutecznie zabiera mi każdą wolną chwilę, dlatego gdy tylko udało mi się go ujarzmić, a ja resztami sił oparłam się Morfeuszowi, oddałam się tworzeniu… tzn. spakowałam i przywiązałam…

 

kal2

 

Jak już się za coś biorę, to założenie mam zawsze jedno… coś fajnego, za niewielką kasę…

No i stworzyłam kalendarz adwentowy… 24 małe paczuszki, które kryją w sobie słodkości (nie na każdy dzień!) – małe czekoladki, żelki, lizaki, ciasteczka i drobne prezenciki np. mini kula śnieżna, pisaki, posypki do pierników, ozdoby choinkowe, brokatowy klej, naklejki, kolorowanki itp.

 

kal4

 

Te mini prezenciki związane są z zadaniami, jakie zostały wyznaczone na niektóre dni. Na pozostałe, zamiast zadań przygotowałam kilka informacji na temat tradycji bożonarodzeniowych…

 

zadania1

zadania2

 

Najwyższy czas, żeby młodzian zrozumiał, że święta to nie tylko prezenty… czas, aby poznał świąteczne tradycje i zrozumiał, jak ważne są chwile spędzone w tym dniu z najbliższymi… a prezenty są kulminacją tego wszystkiego…

Inspiracji w necie jest mnóstwoooo… jeszcze zdążycie machnąć swój kalendarz… dzieciaki na pewno będą zadowolone, a wy będziecie mieli nie lada zabawę…

A moje dzieło? moje dzieło nie jest skomplikowane i urokliwe… można rzec nieład artystyczny, ale mój! Cieszę się, że nie poszłam ponownie na łatwiznę i nie wciągniemy od razu wszystkich czekoladek z 24 okienek… a najważniejsze, że dziecko zadowolone i tylko czyha, żeby rozpocząć rozpakowywanie…

przy okazji wystawiam jego cierpliwość na próbę… takie to wychowawcze…

 

rubenelf

 

Straszny wpis…

Halloween… amerykańskie, pogańskie święto, które mam czelność celebrować dobiegło końca… resztki pajęczyn zwisają jeszcze nad głową, strasząc sztucznym pająkiem… lustro wypaćkane sztuczną krwią, częściowo zlizaną przez Rubena prosi się o umycie… fajnie było! 

Przecież wiecie, że nie popuszczę żadnej okazji przy której mogę się wyżyć na wszystkie kreatywne sposoby… a skoro Halloween przypada w przeddzień moich urodzin to aż się prosi, żeby to połączyć…

Ostatnio dodatkową motywacją na Halloweenowe szaleństwo jest radość mojego dziecka… niestraszne mu wszelkie atrakcje związane z tym świętem… poziom jego ekscytacji w tym dniu jest tak ogromny, jak moja kreatywność kiedy robię coś dla niego…

Świetnie się razem bawimy… LUBIĘ TO!

Wrzucam kilka zdjęć tego, co udało mi się wyczarować w tym roku. 

Może ktoś będzie organizował jakąś imprezę andrzejkową, czy karnawałową o zbliżonej tematyce i przyda się odrobina inspiracji…

Zapraszam…

 

wrzos

niet

dynia

bar

bat

wiaderko

chia

gel

pianki

cake

drin

oko

kostki

franki