Złap mnie, jeśli potrafisz…

Trwa gorący, przedświąteczny okres…

jeśli jeszcze nie masz w szafie skitranych prezentów, to już na pewno masz coś na oku. Nie ma, że to tamto… planujesz prezenty dla najbliższych musisz wyskoczyć z kasy… wiedz jednak, że będzie mniej bolało, gdy złapiesz jakieś fajne okazje cenowe…

Musisz wiedzieć, że JA jestem mistrzem w łapaniu okazji… no okey kilka razy zaliczyłam też wtopę, ale generalnie bardzo często udaje mi się wywęszyć mega okazje… upolować jakieś caceńko w śmiesznej cenie…

a potem pieje z zachwytu nad swoją przedsiębiorczością… i ścigam starego, żeby odwołał swoje słowa, że niby ja „nie potrafię oszczędzać”…

 

Jako, że mnie Magia Świąt dorwała już w październiku…

wraz z początkiem listopada już miałam kilka pomysłów… dziecko oczywiście też pomysłami sypało jak z rękawa, albo bardziej jak z reklamy… dlatego pospiesznie spisało list do Mikołaja, żeby tylko na pewno dla niego nie zabrakło.

I tym sposobem miałam czas na przejrzenie i porównanie ofert, co zaowocowało pierwszymi prezentowymi zakupami, które zbierają już kurz w szafach.

W związku z okresem świąteczno-zakupowym postanowiłam podzielić się z Tobą moimi patentami na tańsze zakupy, dzięki którym poczujesz się jak prawdziwy łowca okazji :)

 

po 1 …

jeśli już wiem co chce kupić… a naprawdę staram się wiedzieć… sprawdzam i porównuje ceny….

nie kupuję rzeczy w pierwszym, lepszym sklepie tylko dlatego, że z daleka krzyczy do mnie kartka promocja… chociaż korci.

Ceny sprawdzam w innych sklepach stacjonarnych i w hurtowniach, a potem w sklepach internetowych i porównywarkach…

uwierzcie mi różnice potrafią być kolosalne… a odnalezienie czegoś w niższej cenie jara mnie tak bardzo, że z rozpędu robię kolejne zakupy… oczywiście w promocyjnych cenach

po 2…

jeśli chodzi o sklepy internetowe w których planuję zrobić zakupy zapisuje się do newslettera

dzięki temu otrzymuję często rabat na pierwsze zakupy albo propozycję darmowej dostawy, co pozwala zaoszczędzić troszkę grosza. Ponadto na bieżąco jestem informowana o wszelkiego rodzaju promocjach i mogę z nich skorzystać, zanim stan magazynowy będzie świecił czystkami, a ja będę przeklinać pod nosem, że przeoczyłam…

po 3…

funpage… jeśli jakiś sklep internetowy bardzo mi przypadł do gustu „lubię go” na facebooku … tutaj również na bieżąco dowiaduję się o promocjach lub dostaję dodatkowy rabat

po 4…

programy lojalnościowe… w wielu sklepach proponują przyłączenie się do grona stałych klientów… z reguły z tego rezygnujemy, bo trzeba troszkę poświęcić czasu na podanie wszystkich danych, ale warto… bo potem czekają nas fajne zniżki za uzbierane punkty lub samo członkostwo i też jako pierwsi dowiadujemy się o planowanych promocjach… z tej formy korzystam najrzadziej, właśnie dlatego, że nie chce mi się wypełniać stacjonarnie tych ankiet :)

po 5…

kupony rabatowe

co jakiś czas pojawia się w gazetach… głównie modowych rabaty tzw. weekend zniżek, bierze w nim udział wiele marek i warto pofatygować się z wyciętym kuponem do sklepu po upatrzoną wcześniej rzecz i cieszyć się jej niską ceną… jak dają to korzystam :)

po 6…

stronki internetowe informujące o rabatach i promocjach… jest kilka stron, które informują nas, gdzie aktualnie możemy liczyć na rabat lub gdzie, za jakiś czas szykuję się akcja rabatowa… fajna rzecz, bo możesz się przygotować dużo wcześniej na wymarzony szoping…

po 7…

pytaj o rabaty

gdy korzystam po raz pierwszy z oferty jakiegoś sklepu internetowego i na dzień dobry nie dostaję w prezencie rabatu… pytam o to w mailu lub na funpage’u… no zwyczajnie zadaję pytanie, czy mogę liczyć na jakiś rabat na zachętę i uwierzcie mi często go dostaję… mam tę moc! :)

po 8…

przeglądam gazetki

albo te papierowe, które wpychają mi do skrzynki, albo wirtualne… dzięki temu mogę się przygotować na jakaś fajną promocję… gdyby np. w Lidlu rzucili crocsy i przyszyłoby mi do głowy o nie walczyć, mogę się wcześniej do tego starcia przygotować… i budzik nastawić na 5 rano, żeby się w kolejce ustawić :)

po 9… 

nie daj się oszukać… najczęściej w sklepach stacjonarnych robią taki myk, że podczas akcji promocyjnych „przeklejają” ceny…

idziesz, a właściwie lecisz jak na skrzydłach po swój wymarzony ciuszek z nadzieją, że kupisz go po dużo niższej cenie… bo masz rabat i jakoś tak prościej wydać Ci tą kasę, a tu się okazuję, że po rabacie cena jest taka sama, jaka była wcześniej, albo nawet wyższa..

 

WTF? sobie myślisz!?…  no robią tak… nie wiem, czy mają do tego prawo, nigdy się nie wykłócałam… ale tak się dzieje i wiele osób udaję się na to nabrać… no ale oczywiście nie ja… ja zawsze wiem jakie są ceny początkowe i jeśli mam do wykorzystania rabat wiem, za ile daną rzecz chcę kupić… jak chcą mnie zrobić w lolo wychodzę ze sklepu z niesmakiem i nadzieją, że prędzej czy później i tak uda mi się to upolować w niższej cenie… a niby taka niecierpliwa jestem :)

 

Jeśli macie jakieś swoje sprawdzone sposoby na to jak zaoszczędzić na zakupach dajcie znać… chętnie poznam i zastosuje nowe triki… wiadomo, każdy grosz się liczy… a przycięcie na jednym, daje nam szanse na kolejny zakup :)

A tak a propos okazji cenowych… już jutro prawdziwa gratka dla łowców promocji… BLACK FRIDAY!

Wiele sklepów… głównie internetowych oferuje maaaaga zniżki…

aż grzech nie skorzystać, dlatego ja już kupiłam kilka rzeczy po tanioszce na hasło Black Friday, a kolejne mam w „koszyku” i czekam na jutro – jak na łowce promocji przystało :)

 

Udanych łowów … PEACE :)