Chociaż klimat świąteczny jest już widoczny na każdym kroku… co mi osobiście bardzo odpowiada… do świąt jeszcze prawie miesiąc.
Niby długo, ale zleci jak z bicza strzelił… i pewnie, żeby tradycji stało się zadość na pewno nie wyrobię się z całym tym świątecznym galimatiasem.
Ale zanim spróbuje przygotować sobie grafik wszystkich tych poczynań najwyższy czas zmajstrować kalendarz adwentowy, który z całą pewnością umili nam oczekiwanie na pierwszą gwiazdkę.
Do niedawna kalendarz adwentowy kojarzył się tylko z czekoladkami z okienek, które pożerane i tak były pierwszego grudnia… i tyle było z wielkiego odliczania.
Teraz takich kalendarzy jest do wyboru do koloru… z zabawkami dla dziecka, kota, psa, chomika… z klockami, kosmetykami, a nawet z trunkami (i takim bym Mikołaju nie pogardziła)
Ja od kiedy Rubson zaczął się interesować świątecznymi historyjkami zaczęłam robić kalendarz adwentowy sama. Przygotowuje 24 zadania, a wykonanie każdego nagradzam drobiazgami. Nie wiem kto ma z tego większą frajdę… ja, czy moje pawiany?!

Zadania nie muszą… a wręcz nie mogą być zbyt skomplikowane… przynajmniej w przypadku moich chłopaków, którzy kulają się po ziemi z nudów jeśli jest to chociaż jedno zdanie złożone.
Z perspektywy czasu wiem, że wystarczy zadanie typu: zaśpiewajmy kolędę, zatańczmy do ulubionej świątecznej piosenki, dziś robimy pierniki, dziś dzień przytulasów, zróbmy ozdoby świąteczne, idziemy na sanki (spacer), itp.

Jak wspomniałam za każde wykonane… umówmy się… nawet na odpierdol zadanie czeka niespodzianka… może to być coś słodkiego, jakieś świąteczne gadżeciki np. skarpy, naklejki, bombeczki, figurki… co kto lubi.

Jako, że ja lubię poparzyć się klejem na gorąco, poprzecinać nożykiem, wytarzać się w brokacie, czy wymalować po łokcie w farbie… robię kalendarz własnymi „ręcyma”.

Ale dla tych Mam, które mają inne upodobania niż ja jest też masa innych rozwiązań… np. kalendarze z miejscem na niespodziankę dla malucha w formie kieszonek, girland z bilecikami, domków z szufladkami…. no cuda wianki… a wszystko to w naprawdę super cenach.
Ja pomysł na tegoroczny kalendarz mam już od dawna… ale jakoś na wykonanie czasu mi brakuje… ale obiecuję uwinąć się do grudnia 🙂
Póki co mam już tyle:

Także matki, ciotki, siostry i bracia… jest jeszcze chwilka… więc zróbcie dzieciom i sobie odrobinę przyjemności i przygotujcie się do wielkiego odliczania…. i koniecznie dajcie znać, czy robicie jakieś czary mary, czy idziecie na łatwiznę i kończycie na 24 czekoladkach.