Mamo, mamo coś Ci dam…

Już za chwil parę każda mama będzie obchodziła swoje święto… a pamiętać należy, aby każdy dzień święty święcić.

Ja świętuję…bo czuję ogromną wdzięczność, że mam mamę i jestem mamą… więc tradycyjnie będziemy celebrować te chwilę.

W sklepach można kupić gotowe, dedykowane dla mam prezenty, ale umówmy się… kubek z napisem „najlepsza mama na świecie” ucieszy, a nawet doprowadzi do łez świeżo upieczoną mamę, która w swojej kolekcji nie posiada jeszcze takiego gadżetu…, ale dla już „długoterminowych” mam taki prezent okaże się średnio zadowalającym i wyląduje najpewniej na tyłach szafki, tuż obok tych z poprzednich lat.

Sprawienie komuś przyjemności przez upominek, to nie jest jakaś wyższa szkoła jazdy… wystarczy znać osobę, którą planujemy obdarować prezentem, albo uważnie jej słuchać…. wtedy wpadka Wam nie grozi.

Domyślam się, że każdy dobrze zna swoją mamę… wie, czy lubi czytać książki, ma swoje ulubione kosmetyki, czy perfumy, a może lubi biżuterię i wtedy nie masz dylematu co ją uszczęśliwi. Całkiem możliwe, że wspominała ostatnio, że zepsuł jej się zegarek, czy portfel, albo zgubiła ulubioną apaszkę… cyk pyk i masz plan na idealny prezent.

Pięknym prezentem dla mamy będzie również voucher na jakiekolwiek badania, na które sama nie ma czasu, albo odwagi się wybrać.

No i kwiaty, czy słodkości to zawsze dobry pomysł

Best Mom Ever

Ja obrałam taktykę, że wielokrotnie pokazuję co bym chciała posiadać, chcąc wbić to do świadomości młodego umysłu… potem robię podchody i pytam „jak myślisz, co mamusia chciałaby dostać w prezencie?”…. i ZONK… żaden nie pamięta… jednym słowem, do niczego ta moja taktyka, więc średnio polecam… i tak jak myślicie, kończy się na tym, że najczęściej sama robię sobie prezent, nazywając prezentem „od nich”… cóż jeszcze dużo nauki przed nami.

Żeby nie było, nie jestem jakoś wysoce wymagająca… owszem, czasami chciałabym dostać gifcik, który zapiera dech w piersiach, który zeszkli gałki oczne… ale moja ulubiona czekolada i świeże kwiaty, zawsze, ale to zawsze powodują uśmiech na moim licu… uwielbiam

Radują mnie również laurki i przedszkolne robótki ręczne moich dzieci… zbieram je pieczołowicie… bo wiem, że niestety ten okres niebawem się skończy i żaden już tak ochoczo nie wykona dla mnie takiego dzieła sztuki… ale może wtedy przyjdzie czas na ponowne wprowadzenie mojej taktyki z prezentami… hmmmbędziemy to ćwiczyć.

Tak, czy inaczej… KOCHANE MAMY… nie ma znaczenia, czy dostaniecie kubek, kwiaty, czy buziaka… najważniejsze, że JESTEŚCIE!!!