Zbliża się wielkimi krokami strasznie lubiany przez dzieci (ale i posiadających odrobinę dystansu oraz poczucia humoru starych) czas… Halloween!!!
Nie jakieś tam pogańskie obrzędy, tylko zabawa… jak andrzejki, czy inne bale kostiumowe… z lekką nutką upiorności.
Jak obiecałam, tak przybywam… z pomysłami na szybką dekorację i czymś na ząb…
Z czeluści dysku pamięci wygrzebałam coś, co sama kiedyś robiłam inspirując się tym co znalazłam w necie.
Nie da się ukryć, że mroczną atmosferę robią dekoracje… gotowce dostaniecie za nieduży hajsik niemal w każdym sklepie… pajęczyny, czachy, dynie… co wyboru, do koloru…
U mnie przodują czachy… zresztą nie tylko przy okazji Halloween…
Kiedy sobie coś ubzduram, a nie jest to odstępne drogą kupna i dodatkowo mam wenę twórczą to nożyczki idą w ruch, a palce aż skwierczą, od oparzeń klejem…
Bawiąc się w Halloween nie można zapomnieć o królowej tego dnia – Dyni.
Można powycinać różne formy albo pomalować… lub coś poprzyklejać… jaka by nie była, będzie zacna… nawet taka saute.
Bardzo chciałam, ale nie znalazłam wszystkich fotek, więc musicie uruchomić swoją wyobraźnię i zobrazować sobie co jeszcze mogłam zmajstrować… bo kto mnie zna… ten wie, jak bardzo lubię tego typu pracę.
Dekoracje, dekoracjami… ale jeść trzeba… a taki, specyficzny klimat wymaga nawiązującej do tematu uczty kulinarnej… ale jednocześnie nie musi wymagać zdolności kulinarnych.
Jestem zwolenniczką szybkiej kuchni, szkoda mi czasu na długie babranie się w kuchni…
Obowiązkową pozycją na moich imprezach… a nawet podczas każdo-weekendowego nygusowania przed TV jest deska przekąsek… szybka – bo wykładasz to co lubisz i co tam akurat lodówka ma w swojej ofercie… a żeby było bardziej creepy wystarczy dorzucić jakiegoś szkieleta, albo zrobić pikery (obrazki na wykałaczkach).
Do kawusi natomiast zawsze super sprawdzi się dobre ciacho… np. potworne paszcze wycięte z gotowego ciasta francuskiego (przekładane konfiturą) lub typowo jesienne ciasto dyniowe… ewentualnie zwykłe ciasto czekoladowe, które można przyodziać na różne sposoby… u mnie jakieś cukierkowe dynie lub ciasteczka robiące za nagrobki
A najlepsze jest to, że z części takiego ciasta możecie zrobić super smaczne cake popsy- te poniżej robiłam ostatnio w pośpiechu.
Wystarczy pokruszyć ciasto, dodać troszkę serka mascarpone i nutelli lub masła orzechowego, wymieszać (ugniatać do połączenia składników) i uformować kulki… w kulki wbić patyczek i schłodzić… w międzyczasie roztopić czekoladę w mikrofali, albo kąpieli wodnej… schłodzone kulki maczać (lub polewać) w czekoladzie i dowolnej posypce (z posypka radzę działać od razu, bo czekolada mega szybko zasycha na schłodzonych kulkach)… i ciasteczkowe lizaki gotowe…
Dobra, przyznaję jest przy tym ciut więcej roboty, niż przy upieczeniu samego ciasta, ale efekt jest bardzo zadowalający – raz nie zawsze

Strasznie fajny efekt robią wszelkiej maści mini deserki (w słoiczkach, szklaneczkach etc.), na pewno spotkaliście się z takimi przy słodkich stołach na różnych uroczystościach… ale jak ktoś nie ma ochoty robić wymyślnych kremów, brudzić sobie mikser i szpryce to polecam kolorowe galaretki… raczej wszystkim smakują, wyglądają jak gluty i mogą tworzyć upiorny klimat.
Żeby brzuszki były zadowolone wypadałoby zjeść coś ciepłego… wtedy najlepiej wrzucić coś, co zadowoli wasze osobiste kubki smakowe, a jeśli będzie się to robiło praktycznie samo, w piekarniku to +100 do zajebistości…
Z reguły ciężko jest strzelić fotkę dań na ciepło, bo wygłodniałe towarzystwo sięga szybciorem po taki „konkret”, a średnio wypada kazać im czekać, aż Pańcia to uwieczni…
U mnie kiedyś były to pałeczki z kurczaka i zapiekanka warzywno-makaronowa, ozdobione chipsami oraz parówki-mumie zawijane w ciasto francuskie.

Jak już pojedli do syta wypadałoby się napić… czy to soczek, czy drineczek można go odpowiednio odpicować, żeby wyglądał strasznie zajebiście i tak też smakował do ostatniej kropelki… dla ewentualnie oburzonych „krew” to u mnie zawsze mus truskawkowy…
jest sobota wieczór – więc puchary w dłoń…
Nie da się ukryć, że najważniejszą atrakcją podczas Halloween są słodycze. Dzieciaki już przebierają nóżkami na łupy od sąsiadów… miały jeden rok przerwy przez pandemie, więc nie mogą się doczekać… nie zdając sobie sprawy, że matka zarekwiruje część zdobyczy dla potrzeb własnych 🙂
Tych, którzy zawitają do naszych drzwi też zawsze częstujemy słodkościami… uprzednio przyprawiając ich o mikrozawał, a sąsiadkę o dodatkową Zdrowaśkę.

Jako, że Halloween to wigilia moich urodzin z reguły tego dnia świętuję z najbliższymi…
1 listopad nie nastraja do imprezowania… a w tym roku nie nastraja mnie wyjątkowo.

Tak, czy siak bawcie się dobrze… bo życie jest za krótkie, żeby bawić się źle..
HAPPY HALLOWEEN!!!!
PS. Jeśli jednak czujecie niedosyt mam dla was kilka fotek prosto z Pinteresta…
Można zrobić użytek z przedmiotów, które najpewniej macie w domu (woreczki, kubeczki jednorazowe) i w tej sposób przygotować przekąski.
Paluszki, ciasteczka lub owoce również można podać w nieco innej formie…
A z gotowego ciasta francuskiego można wyczarować potwornie wiele smacznych dziwactw.
Dziękuję – Pozdrawiam
































