Słyszycie już dzwoneczki?
Mariah Carey naparza z odbiorników?
Wyczekujecie świątecznych reklam?… hmmm, czy tylko ja tak mam?
Tak kochani już za 35 dni święta…
Czas zasuwa jak szalony, więc najwyższy czas poczynić przygotowania…
Chociaż tegoroczne święta będą dla Nas wyjątkowo trudne, próbuję wykrzesać
z siebie jak najwięcej mocy, aby moje chłopaki poczuły trochę magii, w którą tak bardzo wierzą…. zresztą ta cała przedświąteczna bieganina robi lepiej i na Nasze, dorosłe głowy…
Nie wiem jak Wasze przygotowania do świąt, ale Frycek już od 2 tygodni ma przygotowany list do Mikołaja… namówił mnie na przytarganie z piwnicznych otchłani dekoracji świątecznych… i tym sposobem mamy już pozawieszane światełka, ulokowaliśmy kilka świątecznych kurzołapów, regularnie napawamy się zapachem świec cynamonowych… i kończę powoli kalendarz adwentowy… punkt obowiązkowy u Wrzosków.
Jako, że mnie poniosło to umyłam też okna… nie dlatego, że tak trzeba… że Jezusek się obrazi, jeśli tego nie zrobię… ale dlatego, że zamierzam je „wybrudzić”… czyli tak moi mili, powstaną malowidła, które będą fajną i niskobudżetową dekoracją świąteczną.

Lubimy w ten sposób przystrajać okna, lustra i inne powierzchnie płaskie… jest to szybkie i proste w wykonaniu, nie wymaga umiejętności, nie zagraca przestrzeni, nie łapie kurzu, wygląda zacnie… nic tylko tworzyć…


Do rysunków używam markera kredowego, którego bardzo łatwo można zmyć. Markery występuję w różnych kolorach… ja korzystam z białego, jako alternatywny dla śniegu w spreju, którego nie lubię, bo się obsypuje…
Technika wykonania – dowolna… można rysować z głowy, można skorzystać
z gotowych szablonów albo z drugiej strony okna przykleić rysunek i go odrysować… a co będzie przedstawiać wasze dzieło to już kwestia waszej wyobraźni… nie ma się co spinać, nie musi być perfekcyjnie… ma być po Waszemu…. to co spróbujecie???

Jeśli macie czas i ochotę to przypomnę, jeszcze zamierzchły post o zrobieniu papierowej gwiazdy, która też fajnie wygląda jako dekoracja okienna…. zerknij
o TUTAJ

Dopełnieniem świątecznego klimatu… taką wisienką na świątecznym torcie będzie choinka, która stanie u Nas na początku grudnia… a potem już tylko pieczenie pierników i innych smaczków.
Lubimy jak pachnie w domu ciasteczkami, więc pieczemy namiętnie i pochłaniamy… nie licząc kalorii, bo kto by to robił w tak pysznym okresie?!




Mamy też w kalendarzu adwentowym zadanie, aby przygotować coś słodkiego najbliższym… mamy przy tym spory ubaw, więc pielęgnujemy tą tradycję…



A jak u Was wyglądają przygotowania? Już działacie? Czy uważacie, że to zdecydowanie za wcześnie?
Podrzućcie swoje poczynania, niech będą inspiracją dla mnie i dla innych…